Archiwum dla lipiec 7th, 2007

07
lip
07

“Mandat Nieba” legitymizacją władzy “Syna Niebios”

Dalszy ciąg wpisu: “Państwo Konfucjańskie jako przykład państwa tradycyjnego”

Podstawowym pojęciem rozpatrując czym było, a dla Tradycjonalisty Integralnego czym jest(sic!) “państwo konfucjańskie” jest tzw. “mandat nieba”. Jeżeli weźmiemy typologię Weberowską rozróżniającą trzy idealne typy legitymizacji władzy, to władza w Cesarstwie Chińskim opierała się na Tradycji Konfucjańskiej i w pewnych okresach gdy władca okazywał się wybitny opierała się na charyzmie “Syna nieba”. “Mandat Nieba” dla białego chrześcijanin, a przynajmniej dla człowieka białego wychowane w kulturze zachodniej, gdzie sacrum i profanum są rozłączne i gdzie dla jednych Bóg istnieje a dla drugich Bóg umarł jest trudne gdyż wymaga zmiany punktu odniesienia. Jeżeli bowiem istnieje Bóg a w doktrynie Kościoła Rzymsko-katolickiego a także tzw. “protestanckich” sektach heretyckich wszyscy ludzie są równi przed Bogiem, to punktem odniesienia w kulturze post chrześcijańskiej, także w laickich ideologiach liberalizmu, marksizmu itp., jest właśnie nie drugi człowiek lecz byt transcendentny dla wierzących, czy byt materialny dla nie wierzących jak państwo nowożytne, które słusznie wielu nazywa “Bogiem bez Boga”, jak np. Hans-Hermann Hoppe w książce “Demokracja, Bóg który zawiódł”. Spróbujcie państwo przeprowadzic eksperyment intelektualny i stworzyc projekcję pokazującą jak by wyglądała europejska kultura, organizacje zbiorowości ludzkich czy wasze codzienne relacje z innymi ludźmi, gdyby biały człowiek nigdy nie usłyszał o istnieniu Boga, a zatem także o jego “śmierci”. Wtedy Friedrich Wilhelm Nietzsche nie mógłby oznajmic nam w swoich sławnym zdaniu, że Bóg umarł.

Wyniki badań porównawczych psychologi międzykulturowej wykazują nam zależnośc między świadomością istnienia Boga a jej nie świadomością ( o ile Bóg istnieje, choc jako człowiek wierzący wierzę że tak jest) a wyodrębnieniem się autonomicznego JA u ludzi w kulturach monoteistycznych, czyli w Judaizmie, Chrześcijaństwie i Islamie, a braku autonomii JA u Azjatów będących pod wpływem kultury konfucjańskiej, oraz innych kultur afrykańskich plemion i innych których nie chcę wymieniac, żeby tematu zbytnio nie komplikowac.

Brak świadomości istnienia Boga odkładając na chwilę na bok rozważania metafizyczne, determinuje całkiem inne rozumienie dobra i zła, które w kulturze taoistycznej ale także buddyjsko-konfucjańskiej nie są tak ostro rozdzielone od siebie co w monoteistycznych kulturach, a także inne relacje między ludzkie, jak wielu naukowców badających psychologię Azjatów zauważyło, budują oni swoją tożsamośc JA na relacjach w grupie, czyli na utożsamianiu własnego JA z kolektywem, a także w kolektywie wobec innego kolektywu. Jednak zawsze to kolektyw jak rodzina, ród, klan czy współcześnie firma jest punktem odniesienia, nie jakaś istota transcendentna…….to nonsens powiedział by pewnie Azjata w chwili szczerości, a gdy byłby miły(co nie przychodzi Azjatom z trudem :) ) spytał by się, czy chodzi o jakiegoś Buddę :)

Ale wracając do “mandatu nieba”. Aksjologia świata konfucjańskiego w barbarzyńskim uproszczeniu sprowadzała się do dwóch, mianowicie: świat cywilizowany to “państwo środka” które z czterech stron okrążają ludy barbarzyńskie( skąd my to znamy :>…. Imperium Romanum, Christianitas….co jeszcze? :) ) a tym światem rządzi Cesarz rządzący dzięki “mandatowi nieba”, co można jak sądzę powównac z pomazaniem króla przez Boga w naszej kulturze, tylko bez istnienia Boga. I tak dla przykładu, kiedy jeden cesarz przegrywał wojnę i na tron wkraczała nowa dynastia, także pochodząca z barbarzyńskich rubieży( można tu wymienic chociażby Mandżurską dynastię Qing czy mongolską dynastię Yuan, które najechały “państwo środka” i przejęły władzę) to widocznie “mandat nieba” dla poległego w walce Cesarza wyczerpał się. Co więce, gdy krainy “żółtej cywilizacji” dotknęły klęski żywiołowe, a nawet gdy powstawał bunt chłopski którego nie udało się stłumic, uczeni konfucjańscy rozpatrywali te wydarzena w kategoriach utraty mandatu przez Cesarza.

Można przytoczyc jedną przypowieśc o nadwornym konfucjaniście, który zwracał uwagę tyranowi na tronie Cesarza, że ten łamie “mandat nieba”. Tyran rozdrażniony słuchaniem napominań konfucjanisty kazał obciąc mu język, a ten broczącą krwią z ust zdołał jeszcze napisac na posadce że obcięcie mu języka jest nie legalne :) Jeżeli wierzyc tej opowieści widac jak podchodzono do przestrzegania zasad konfucjańskich w państwie w którym przypominam nie było prawa spisanego. Przez cały okres cesarstwa na dworze ścierały się dwie koncepcje sprawowania władzy. Jedną możemy nazwac Legalizmem kładący nacisk na interes państwa, sprawowanie władzy w sposób absolutny i surowy, oraz wpływy wojska przez militaryzm. Drugą nazywamy “Konfucjańską” wizją ograniczonej władzy mającej moralne cele, gdzie dużą autonomia cieszyła się rodzina a państwo pełniło funkcję wychowującą ludzi w duchu Konfucjańskim.

C.D.N

07
lip
07

Państwo konfucjańskie jako przykład państwa tradycyjnego

Li-chi

Od lat 80 XX wieku (gregoriańskiego kalendarza) po latach wychodzenia z Maoistycznej zawieruchy “Wielkiego Skoku Naprzód” i “Wielkiej Proletariackiej Rewolucji Kulturalnej” , władzę w Komunistycznej Partii Chin przejmowali metodycznie “reformatorzy”, którzy poddali rewizji wcześniejszą politykę ChRL odnosząc się krytycznie do epoki Mao ( przy czym Mao Zedonga nie ośmielono się skrytykowac), wprowadzili zmiany instytucjonalne w tym nową konstytucję, zręby gospodarki rynkowe przez powstanie specjalnych stref ekonomicznych, otwarto granice dla cudzoziemców z poza bloku wschodniego, umożliwiono emigrację studentów chińskich na uczelnie zachodnie (oczywiście tych których było stac, a zatem tych którzy mieli rodzinę w administracji rządowej i partii, podobnie jak to miało miejsce w Polsce z “Cimoszewiczami” i innymi młodymi wilkami szykowanymi na “wolną Polskę”) oraz otwarcie się kulturowe przez odblokowanie cenzury, taka “mała stabilizacja chińska” która zakończyła się reakcją partii na “nadmierną okcydentalizację” w 1986, i pacyfikacją protestów studentów Pekińskich na Placu Tiananmen w 1989 roku.

W latach 90 Chiny stały się najszybciej rowijającą się gospodarką świata osiągającą średnio co roku 9% wzrostu PKB, przy czym diametralnej modernizacji uległy wschodnie ze stolicą Pekinem i południowo-wschodnie rejony czerpiące w dużej mierze zyski z handlu z Specjalny Regionem Administracyjny Hongkong, ale same także ściągające coraz większe inwestycje kapitału “Zachodniego”. Do największych osiągnięc nowego kierunku partii można zaliczyc: zbudowanie sieci dróg szybkiego ruchu(druga co do wielkości w świecie po USA), zinformatyzowanie zurbanizowanych regionów przez wprowadzenie sieci informatycznej i komórkowej (oczywiście cenzurowanej z pomocą firm takich jak Google czy Altavista), oraz rozwój produkcji ubrań, sprzętu domowego użytku oraz prężnie rozwijającego się przemysłu samochodowego. Rząd Chiński jak to się pisze w zachodnich mediach na wzór Japonii i Korei Płd. , ale w prawdzie na wzór własnej tradycji protekcjonizmu “państwa konfucjańskiego” prowadzi politykę protekcjonistyczną zarówno w handlu zagranicznym ( prowincje w chinach prowadza autonomiczną politykę handlową wewnątrz kraju) jak i wpływu na wartośc pieniądza. Obok reform ekonomicznych, wprowadzono reformy ustrojowe umożliwiające wybór przedstawicieli do władz lokalnych, co w propagandzie zachodniej uznawane jest za “demokratyzację”, a przejmowanie władzy przez klany rodowe przy “miękkiej” kontroli urzędników rządowych traktowane jest jako patologia wynikła z “dzikiego kapitalizmu” i braku “społeczeństwa obywatelskiego” czyli demoliberalnych pałek moralnych uderzających wszystkich po łbach, którzy nie spełniają norm “sanitarnych” demokratycznego państwa liberalnego.

Aby zrozumiec czym są Chiny współcześnie należy zrozumiec czym były Chiny przed Rewolucyjne, albo jak to by ujęli Maoiści przed “modernizacyjne”, gdyż o zgrozo dla różnej maści modernistycznych i postmodernistycznych “naukowców” mimo usilnych starań komunistów aby usunąc Cywilizację Konfucjańską z kart historii nadal wzorce “zachowania konfucjańskiego” są dostrzegalne wyraźnie w polityce władz czy wśród prostego ludu, a przepraszam …obywateli Chińskiej Republiki Ludowej. ( tak na marginesie powinni zmienic chyba już tą nie adekwatną do realiów nazwę, na Chińską Republikę Klanową :) )

Nie reaktywną antropologiczno-polityczną analizę strukturalno-funkcjonalną ograniczę do kilku arbitralnie wyznaczonych przez mnie sfer które we współczesnych naukach politycznych są uważane za istotne ( no chyba, że w “wiadomych kręgach” :) postmodernistycznych które zapewne analizę Chin Konfucjańskich zaczęły by od badania “dyskursu” czy przeprowadziły “gender studies” czyli jako kobiety były traktowane w kulturze i życiu “społecznym”…..ot taki rewizjonizm marksizmu-femininizmu dla męskiego szowinisty i zdeklarowanego wroga literatów nie istotny dla analizy “reguł” jakim kierowali się “Chińczycy” w organizacji swej zbiorowości ludzkiej). Muszę z góry przynac, że zabraknie wnikliwszej analizy według metod neoklasycznej ekonomii politycznej, czy behawioralnej obserwacji, no ale cóż….jak niby do cholery mam przeprowadzic badania sondażowe czy wywiady jakościowe z eunuchami z kasty mandaryńskiej dzisiaj? :)

Żeby nie wdawac się w karkołomną analizę doktryn Konfucjańskich, gdyż nie byłbym śmiały podjąc się tego zadania przynajmniej na dziś dzień, brutalnie i utylitarnie wydzielę kilka fundamentalnych zasad które leżały u podstaw aksjologicznych “polityki Konfucjańskiej”.

Pierwszą z nich, będącą wspólną dla wszystkich tradycyjnych zbiorowości ludzkich zasadą ( w współcześnie w Polsce dogmatycznie przestrzeganą przez partię rządzącą :) ) jest lojalnośc i wiernośc wobec zwierzchnika. Relacje między panem i poddanym regulowała rygorystycznie przestrzegana hierarchia i tzw. zasada starszeństwa, która w Azji jest jedną ze specyficznych cech nawet w czasach świata po Rewolucyjnego, nazywanego przez byłych walczących aktywnie komunistów, a dziś “liberałów” jak ś.p. Zygmunt Baumana “Post-modernizmem”. Zasadzie starszeństwa towarzyszyła zasada godności, którą jak się można domyślec nabywało się przez czyny, a nie jak dziś głoszą “przyrodzone prawa człowieka” każdemu od urodzenia. Czyli parafrazując socjalistyczne hasło: “czy się stoi czy się leży godnośc każdemu się należy”, a znając z doświadczenia naturę ludzką i podstawy ekonomii wiadomo, że jak “dobro” jest dostępne “za darmo” to się ono nie dba. Może dlatego dziś tak mało godnych ludzi a tak dużo kanalii?

W Chinach do lat 80 XX wieku nie istniało prawo spisane (sic!) a w “chinach konfucjańskich” relacje między ludzie regulowało oprócz zasady bezwzględnego posłuszeństwa starszym, wpajanie powinności opartych o normy etykiety w ramach skrupulatnie realizowanego rytuału “Li” (oznacza on właśnie rytuał i etykietę) będącym odwzorowaniem wśród ludzi zasad Nieba i Ziemi, czyli fundamentu aksjologicznego wyobrażenia świata według Konfucjanizmu. Innym także wspólnym dla tradycyjnych agrarnych organizacji ludzkich zasadą władzy była( szczególne podkreślana w “filozofii” Konfucjańskiej) pasywnośc i minimalizm w działaniu w celu utrzymania porządku “społecznego”, politycznego i gospodarczego.

C.D.N.




 

lipiec 2007
P W Ś C P S N
    sie »
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031  

a

Blog Stats

  • 17,373 hits