Dalszy ciąg wpisu: “Państwo Konfucjańskie jako przykład państwa tradycyjnego”
Podstawowym pojęciem rozpatrując czym było, a dla Tradycjonalisty Integralnego czym jest(sic!) “państwo konfucjańskie” jest tzw. “mandat nieba”. Jeżeli weźmiemy typologię Weberowską rozróżniającą trzy idealne typy legitymizacji władzy, to władza w Cesarstwie Chińskim opierała się na Tradycji Konfucjańskiej i w pewnych okresach gdy władca okazywał się wybitny opierała się na charyzmie “Syna nieba”. “Mandat Nieba” dla białego chrześcijanin, a przynajmniej dla człowieka białego wychowane w kulturze zachodniej, gdzie sacrum i profanum są rozłączne i gdzie dla jednych Bóg istnieje a dla drugich Bóg umarł jest trudne gdyż wymaga zmiany punktu odniesienia. Jeżeli bowiem istnieje Bóg a w doktrynie Kościoła Rzymsko-katolickiego a także tzw. “protestanckich” sektach heretyckich wszyscy ludzie są równi przed Bogiem, to punktem odniesienia w kulturze post chrześcijańskiej, także w laickich ideologiach liberalizmu, marksizmu itp., jest właśnie nie drugi człowiek lecz byt transcendentny dla wierzących, czy byt materialny dla nie wierzących jak państwo nowożytne, które słusznie wielu nazywa “Bogiem bez Boga”, jak np. Hans-Hermann Hoppe w książce “Demokracja, Bóg który zawiódł”. Spróbujcie państwo przeprowadzic eksperyment intelektualny i stworzyc projekcję pokazującą jak by wyglądała europejska kultura, organizacje zbiorowości ludzkich czy wasze codzienne relacje z innymi ludźmi, gdyby biały człowiek nigdy nie usłyszał o istnieniu Boga, a zatem także o jego “śmierci”. Wtedy Friedrich Wilhelm Nietzsche nie mógłby oznajmic nam w swoich sławnym zdaniu, że Bóg umarł.
Wyniki badań porównawczych psychologi międzykulturowej wykazują nam zależnośc między świadomością istnienia Boga a jej nie świadomością ( o ile Bóg istnieje, choc jako człowiek wierzący wierzę że tak jest) a wyodrębnieniem się autonomicznego JA u ludzi w kulturach monoteistycznych, czyli w Judaizmie, Chrześcijaństwie i Islamie, a braku autonomii JA u Azjatów będących pod wpływem kultury konfucjańskiej, oraz innych kultur afrykańskich plemion i innych których nie chcę wymieniac, żeby tematu zbytnio nie komplikowac.
Brak świadomości istnienia Boga odkładając na chwilę na bok rozważania metafizyczne, determinuje całkiem inne rozumienie dobra i zła, które w kulturze taoistycznej ale także buddyjsko-konfucjańskiej nie są tak ostro rozdzielone od siebie co w monoteistycznych kulturach, a także inne relacje między ludzkie, jak wielu naukowców badających psychologię Azjatów zauważyło, budują oni swoją tożsamośc JA na relacjach w grupie, czyli na utożsamianiu własnego JA z kolektywem, a także w kolektywie wobec innego kolektywu. Jednak zawsze to kolektyw jak rodzina, ród, klan czy współcześnie firma jest punktem odniesienia, nie jakaś istota transcendentna…….to nonsens powiedział by pewnie Azjata w chwili szczerości, a gdy byłby miły(co nie przychodzi Azjatom z trudem
) spytał by się, czy chodzi o jakiegoś Buddę
Ale wracając do “mandatu nieba”. Aksjologia świata konfucjańskiego w barbarzyńskim uproszczeniu sprowadzała się do dwóch, mianowicie: świat cywilizowany to “państwo środka” które z czterech stron okrążają ludy barbarzyńskie( skąd my to znamy :>…. Imperium Romanum, Christianitas….co jeszcze?
) a tym światem rządzi Cesarz rządzący dzięki “mandatowi nieba”, co można jak sądzę powównac z pomazaniem króla przez Boga w naszej kulturze, tylko bez istnienia Boga. I tak dla przykładu, kiedy jeden cesarz przegrywał wojnę i na tron wkraczała nowa dynastia, także pochodząca z barbarzyńskich rubieży( można tu wymienic chociażby Mandżurską dynastię Qing czy mongolską dynastię Yuan, które najechały “państwo środka” i przejęły władzę) to widocznie “mandat nieba” dla poległego w walce Cesarza wyczerpał się. Co więce, gdy krainy “żółtej cywilizacji” dotknęły klęski żywiołowe, a nawet gdy powstawał bunt chłopski którego nie udało się stłumic, uczeni konfucjańscy rozpatrywali te wydarzena w kategoriach utraty mandatu przez Cesarza.
Można przytoczyc jedną przypowieśc o nadwornym konfucjaniście, który zwracał uwagę tyranowi na tronie Cesarza, że ten łamie “mandat nieba”. Tyran rozdrażniony słuchaniem napominań konfucjanisty kazał obciąc mu język, a ten broczącą krwią z ust zdołał jeszcze napisac na posadce że obcięcie mu języka jest nie legalne
Jeżeli wierzyc tej opowieści widac jak podchodzono do przestrzegania zasad konfucjańskich w państwie w którym przypominam nie było prawa spisanego. Przez cały okres cesarstwa na dworze ścierały się dwie koncepcje sprawowania władzy. Jedną możemy nazwac Legalizmem kładący nacisk na interes państwa, sprawowanie władzy w sposób absolutny i surowy, oraz wpływy wojska przez militaryzm. Drugą nazywamy “Konfucjańską” wizją ograniczonej władzy mającej moralne cele, gdzie dużą autonomia cieszyła się rodzina a państwo pełniło funkcję wychowującą ludzi w duchu Konfucjańskim.
C.D.N
